Akcesoria dla psów

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

52974033 836514156692868 8165858239976570880 nPrzeraża mnie ilość dostępnych akcesoriów dla psów... I nie dlatego‚ że jakimś dziwakiem jestem, ale z tego powodu, że trzy czwarte z nich nie tylko nie pomaga psu, ale wręcz mu szkodzi. Poniżej znajdziecie moją opinię  (wysoce subiektywną, ale popartą rzeczowymi argumentami), której będę bronić, jak... no dobra, lwica :-)

Smycze

W wielu przypadkach jest to smycz od kilkudziesięciu centymetrów do 1,5 metra. No bo po co psu więcej? Przecież ma iść blisko nas, a nie plątać się pod nogami od krzaczka do krzaczka. Ci, co bardziej wrażliwi, wpadają na pomysł zakupienia smyczy flexi, żeby pupil miał możliwość swobodnego eksplorowania terenu, żeby poczuł namiastkę wolności. Które lepsze? Wybór tak mierny, że nie jestem w stanie powiedzieć.

Zbyt krótka smycz, jak dla mnie, zakrawa na znęcanie się nad psem. Musimy zdać sobie sprawę, że spacer to często jedyna rozrywka dla psa, jedyna możliwość wywąchania wszystkich zapachów, wydobycia informacji zapachowych, swobodnego ruchu i spotkania z innymi osobnikami oraz pozostawienia własnych zapachów i własnych informacji dla innych. Jeśli prowadzimy psa na zbyt krótkiej smyczy, to mu to wszystko utrudniamy, a często nawet uniemożliwiamy.

No to co? Jednak flexi? No bo długa, pies się może oddalać i przybliżać, wąchać , obsikiwać. Teoretycznie tak, ale gdy się dłużej nad tym zastanowić, pojawia się jednak sporo "ale". Zastanówmy się, jak działa mechanizm w tych smyczach. Pies, aby się oddalić, musi użyć siły, żeby tę smycz wyciągnąć, czyli sami go uczymy ciągnięcia na spacerach. Napięcie smyczy trwa przez cały czas i myślę, że powodowuje u psa niemałą frustrację i dyskomfort. Nie oszukujmy się, flexi służą tylko i wyłącznie ludzkiej wygodzie, bo nie trzeba samemu smyczy wydłużać i zbierać.

A co, jak pies już się znajduje kilka metrów od nas, ale spotyka nas jakaś niemiła niespodzianka (jadące auto, inny pies lub człowiek, z którym nie chcemy się spotkać) i musimy szybko psa "zgarnąć" blisko nas? Na mechanicznej smyczy tego nie zrobimy szybko, bo albo musimy szarpać mocno, blokować mechanizm, ściągać smycz, znowu szarpać, blokować, ściągać... albo możemy złapać za sznurek i przytrzymać smycz, ale jedno mocniejsze szarpnięcie może nam porządnie poprzecinać ręce.

Nie będę już wspominała o notorycznych przypadkach, kiedy smycz nam wypada z ręki, robiąc niezły huk i zaczyna się automatycznie skracać, więc „goni” psa. Ten z kolei zaczyna przerażony uciekać przed tą smyczą, gdzie oczy poniosą. Kilka miesięcy temu sama łapałam takiego małego biedaka, który wyrwał się dziecku i zaczął biec wprost na ruchliwą ulicę.

Znam jednak jednego psa, który woli flexi od zwykłej smyczy. Jest to mój Rodos. Serio! Fakt, jest on generalnie psem bezsmyczowym, ale jeśli jesteśmy w miejscu, w którym smycz bezwzględnie obowiązuje, to właśnie tę wybiera Pan Pies. Jest to jednak model 8 metrowy dla małych piesków, czyli na sznurku, a nie na taśmie, dzięki czemu przy jego gabarytach i wadze, napięcie jest bardzo mało odczuwalne. I oczywiście nigdy wtedy nie podpinam jej do obroży tylko do szelek.

W takim razie czy mamy jakąś alternatywę? Spokojnie, mamy. Na rynku jest całkiem ciekawy wybór linek. Polecam linki Bio-Thane, które są wykonane z opatentowanego materiału (można porównać do wytrzymałej gumy), są odporne na warunki atmosferyczne, nie nasiąkają wodą, nie brudzą się, a jeśli nam się to przytrafi - myjemy pod prysznicem. Są bardzo wytrzymałe i starczają na długie lata. U niektórych dystrybutorów możemy sobie zrobić smycz na zamówienie. W takiej długości jaka nam odpowiada, we wszystkich kolorach tęczy, z odpowiednio dobranym zapięciem, z rączką lub bez rączki (te bez rączki są super, jeśli puszczamy psa luzem, ale na lince - nie zaczepiają się o krzaki i gałęzie). Jeśli już jesteśmy przy długościach - polecam na codzienne spacery linkę pięciometrową, dłuższa (10 metrów) jest dobra na dłuższy spacer do lasu i na przykład na zajęcia z tropienia. Ja mam jeszcze jedną - trzymetrową, którą zabieram na spacery "bezsmyczowe" (tak na wszelki wypadek) lub do auta, gdy jedziemy chociażby do weta.

Obroże / szelki

Wiadomo, smycz musi być do czegoś podczepiona. Wybieramy więc obrożę lub szelki.

Jeśli chodzi o obroże, to musimy sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli mamy psa, który ciągnie na smyczy lub potrafi szarpnąć podczas spaceru, to może dojść do uszkodzenia kręgosłupa w odcinku szyjnym lub do uszkodzenia tchawicy. Poza tym każde szarpnięcie powoduje mikrourazy, które regularnie, w niewidoczny dla nas sposób, negatywnie wpływają na tarczycę.

Jeśli zdecydujemy się na obrożę, to pamiętajmy o tym, aby nie była ona zbyt wąska (zwiększa to niebezpieczeństwo urazów) ani zbyt szeroka. Powinna również być wykonana z dobrych materiałów, które poza tym, że na dłużej starczą, to jeszcze zminimalizują ryzyko obtarć i alergii. Zwróćcie również uwagę, czy nie są barwione. Często okazuje się, że opiekunowie kupują piękną, drogą skórzaną obrożę w kolorze czerwonym i po pierwszym deszczowym spacerze psy zostają z czerwonym śladem na szyi. Ważne jest również, żeby można było ją prać bez obaw oraz aby po szaleństwach w wodzie można było szybko wysuszyć.

O kolczatkach, obrożach zaciskowych oraz elektrycznych nawet nie chcę wspominać, bo myślę, że ktokolwiek kto ma odrobinę empatii, nie jest w stanie ich używać.

Zarówno do obroży jak i do szelek można, a nawet należy, przyczepić adresówkę. Nawet jeśli pies posiada chip, pamiętajmy, że w razie zaginięcia, adresówka zapewnia natychmiastowy kontakt z opiekunem, nie trzeba zguby wieźć do weta, żeby zeskanować identyfikator. Bardzo, bardzo często przy wyborze adresówki kierujemy się jej wyglądem albo aktualnym trendem, nie zwracając uwagi na efekty dźwiękowe, które ten gadżet wydaje w momencie, gdy pies się porusza. W wielu przypadkach metalowa adresówka uderza o zapięcie lub kółko, do którego podpinany smycz i okropnie brzęczy przy najmniejszym ruchu. Wyobraźcie sobie, jak bardzo musi to być męczące i irytujące dla psów, które mają czterokrotnie lepszy słuch od ludzi. Alternatywą dla tradycyjnych adresówek mogą być obroże z nadrukowanym imieniem psa i numerem Waszego telefonu, możecie je zakupić w tym sklepie lub adresówki na rzep z wyhaftowanym namiarem. Te na rzep podczepić możemy zarówno do obroży jaki i do szelek. 

Jeśli natomiast zamiast obroży zdecydujemy się na szelki, to wybór oferowany w sklepach i na stronach internetowych doprowadza do zawrotów głowy. Mamy szelki typu easy-walk, szelki spacerowe, zaprzęgowe, norweskie, guard i kilka innych.

W moim przekonaniu jedyne szelki, które nie blokują stawów, nie wrzynają się, nie uciskają na mostek ani żebra oraz nie wymuszają nienaturalnej postawy to szelki typu guard. Najlepiej wybrać takie, które mają dwa, a nie jedno, zapięcie po bokach, bo dzięki temu nie musimy podnosić psu łap podczas ich zakładania. Oczywiście powinny być wykonane z dobrego materiału, dzięki czemu dłużej posłużą, można je będzie prać bez obaw, ale przede wszystkim będą bezpieczne i komfortowe dla naszego pupila.

Kagańce

Kolejnym niezbyt łatwym wyborem jest dobór kagańca. Na szczęście nie każdy pies musi go używać, ale zdarzają się takie sytuacje, że przepisy lub bezpieczeństwo wymuszają to na nas, wiec dobrze mieć rozeznanie.

I tutaj na początku chciałabym głośno krzyknąć: kagańce materiałowe (tak zwane nylonowe) wyrzucamy do kosza!!! Taki kaganiec można założyć tylko na chwilę, na przykład u weterynarza na czas badania, ale na tym koniec. Smutnym jest fakt, że są one bardzo popularne i łatwo dostępne, bo możemy psu wyrządzić nimi krzywdę, a nawet doprowadzić do śmierci. Pies się nie poci. Aby wyrównać temperaturę ciała, otwiera pysk i zaczyna dyszeć. W momencie jak ma założony kaganiec nylonowy, nie może się odpowiednio schłodzić, co może doprowadzić do przegrzania organizmu. Poza tym, jeśli by zaczął w nim wymiotować, może się po prostu udusić.

Kagańce metalowe są ciężkie i często obcierają kufę, zimą mogą doprowadzić do odmrożenia bardzo wrażliwego i delikatnego psiego nosa. Skórzane czasami robią się sztywne po kilkukrotnym namoczeniu oraz niektóre psy potrafią je przegryźć, plastikowe maja tę zaletę,że są lekkie, ale często zbyt wąskie.

Najbardziej odpowiednim kagańcem jest tak zwany kaganiec fizjologiczny, ale tutaj należy zachować czujność, ponieważ wielu producentów fizjologicznymi nazywa swoje produkty, mimo iż nie spełniają one wymogów. Najczęściej kagańce baskerville są reklamowane jako fizjologiczne, ale moim zdaniem, jest to wpuszczanie klienta w maliny. Pierwsze, co się rzuca w oczy, jak zobaczymy prawdziwy kaganiec fizjologiczny, to jego rozmiar. Wydaje się dziwnie duży i szeroki, ale tak naprawdę właśnie ten typ pozwala psu szeroko otworzyć pysk, wyregulować temperaturę organizmu oraz napić się wody. Jesteśmy również w stanie podać psu mały smakołyk, co jest przydatne podczas szkolenia. Poza tym ten typ jest tak zbudowany, że kufa praktycznie nie styka się z konstrukcją, a tuż nad nosem jest szerokie i miękkie wykończenie materiałowe, które zabezpiecza przed otarciami.

Krótko o Easy Dog

Twój pies jest nieśmiały, nadpobudliwy lub lękliwy? Chcesz pogłębiać Waszą więź poprzez naukę odczytywania mowy ciała, wysyłanych sygnałów i naukę posłuszeństwa oraz tropienie? Szukasz pozytywnej szkoły dla psów, gdzie nie używa się korekt ani przymusu? Dobrze trafiłeś! Na zajęcia zapraszam mieszkańców Warszawy, Nadarzyna, Komorowa, Pruszkowa oraz innych bliższych i dalszych okolic.

Kontakt

Wolica
Ul. Bolesława Prusa 20
05-830 Nadarzyn

+48 505 640 809

donata@easy-dog.pl

Nasz newsletter

Zapraszamy do subskrypcji naszego newslettera.
Zapoznałem się z Polityką prywatnosci i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych.
Copyright © 2018 Easy Dog. Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt i wykonanie: DAD-PROJECT

Search